Scandi to prostota, a boho to naturalne materiały. Oba style udało się połączyć Krzysztofowi Miruciowi w jednym salonie.
Wcześniejsza kanapa Ani i Marka była mała, niewygodna i okupowana przez psa. Teraz para będzie mogła się wygodnie rozsiąść i skorzystać ze zrobionego specjalnie dla nich stolika kawowego.
Ania i Marek mają dużo książek, więc Krzysztof Miruć zaplanował dla nich aż dwa meble na ich przechowywanie.
W salonie znalazło się miejsce na okrągły stół i cztery krzesła.
Tapeta z naturalnego materiału dodała wnętrzu klimatu.
Stary, biały regał zyskał zupełnie nowy wygląd dzięki wymianie frontów i części bryły.
Biurko od reszty salonu zostało oddzielone ażurową ścianką, która pełni funkcję półki na wino.
Zamiast wielkiego "centrum dowodzenia wszechświatem" w salonie Ani i Marka znajduje się teraz nieduże, ale praktyczne biurko.